Jak Uwolnić i Pokochać Wewnętrzne Dziecko


Smutno jest iść przez życie nie widząc go oczami dziecka.

Każdy dorosły tęskni za czasami dzieciństwa. Za spontanem, szczerością i swobodą.

Za tym nieobliczalnym i fascynującym światem, w którym można popełnić błąd i nic się nie stanie.

Za „rajem” z którego dorosły został wygnany, na własne życzenie. 

Czasami wstydzę się własnych myśli, ktoś mógłby pomyśleć, że jestem dziwny, źle mnie odebrać/ocenić… ale potem zdaję sobie sprawę, że to nie ma znaczenia i wiele tracę nie pozwalając sobie – myśleć samodzielnie i żyć na własnych zasadach, a nie pod dyktando społecznych oczekiwań.

Starzejąc się, dorosły zamyka się w sobie. Staje się nudny, lękliwy, skostniały, nie potrafi iść pod prąd, myśleć inaczej. Widzę to wszędzie. Nauczyliśmy się mechanizmów obronnych i nie wychodzimy ze swojej “fortecy”, skorupki przekonań, którą na przestrzeni lat sobie wyhodowaliśmy.  

Jesteśmy tak uwikłani we własne oczekiwania i narzucone ograniczenia, że nie dostrzegamy, kto tak naprawdę trzyma klucze do naszych prywatnych więzień.

Czasem łapię się na tym, że jak ustępuję, to potem cierpię na niedostatek przyjemności, tak jakbym bał się spełniać własne pragnienia. Nie pozwalam sobie. Albo czuję, że inni mi nie pozwalają. Na własny scenariusz, na życie w zgodzie ze sobą. 

I tak uczę się być grzecznym i układnym, choćby na pokaz. Zachowywać prawdę dla siebie, aby nikogo nie urazić.

Jak teraz sobie o tym myślę, to jest mi trochę wstyd. Wiem, że to bez sensu. Te mechanizmy to formy ochrony przed strachem: bólem, porażką i oceną. 

Taka usilna próba przypodobania się każdemu.. to nie jest dobry sposób na życie. To dobry sposób na zrujnowanie sobie życia.

Zrozumiałem, że jeśli chcę żyć na własnych warunkach, muszę odnaleźć w sobie to utracone, niesforne dziecko. Pielęgnować je. Dbać o nie. Pozwalać sobie na otwartość i spontaniczność. Oczywiście z umiarem. Nadmiar przyjemności sprawia, że wszyscy stajemy się dziecinni, samolubni, roszczeniowi, narcystyczni i trudni do zniesienia. Nie o taką “dziecinność” mi chodzi. 

Cel jest zawsze ten sam, żyć bardziej w zgodzie ze sobą, a nie tak, jak oczekują tego inni. Wszyscy jesteśmy z natury w jakiś sposób niegrzeczni, nieukładni. Później następuje zmiana, programowanie i zaczynamy tę prawdziwą naturę ukrywać, stosując mniej lub bardziej wyrafinowaną grę pozorów. 

Przestajemy stosować otwartą komunikację: bez warunków wstępnych, bez podtekstów, bez ukrytych motywów, bez wmawiania komukolwiek czegokolwiek i bez desperackich prób zdobycia przychylności. 

Szczerość straciła na znaczeniu. Bardziej korzystnymi formami ekspresji stały się wygląd i umiejętność autopromocji. Uczymy się udawać, że przyjaźnimy się z ludźmi, których w zasadzie nie lubimy i kupować rzeczy, których w zasadzie nie potrzebujemy.

Nikt nie chce tkwić w sytuacji, w której nie może powiedzieć tego, co faktycznie myśli. A jednak ludzie z własnego wyboru stale to robią. A taki fałszywie ugrzeczniony sposób komunikacji tylko zwiększa nasze poczucie niepewności w kontaktach z innymi i pogłębia wyobcowanie.

Wielu ludzi obsesyjnie stara się żyć „właściwie”  (ja też się do tego grona zaliczam) i przez to nigdy nie ma tak naprawdę czasu, żeby po prostu… żyć.. Tu i teraz. 

Co posiada dziecko, a czego nie posiada większość dorosłych?

I tutaj wspomogę się cytatem jednego z moich duchowych mistrzów jedi: 

“Pierwszą cechą, która uderza, gdy patrzy się w oczy dziecka, jest ich niewinność: ich cudowna niezdolność do kłamstwa, noszenia maski czy udawania, że są kimś innym, niż są. Tylko dorosły może być jednym, a udawać, że jest kimś drugim.”

– Anthony de Mello

Mi najbardziej podoba się dziecięca brawura. Odwaga. Ta zdolność do beztroskiej eksploracji. Chociaż dziecko pewnie nie zdaje sobie sprawy, czym jest odwaga. 

Często widzę w dzieciach definicję pięknej duszy, którą sobie kiedyś zapisałem. Czyli siłę, która działa autonomicznie, lekceważąc konwenanse czy interesy innych.

Dziecko jest zuchwałe, czasem bezczelne w swych żądaniach. Nie wstydzi się zadawać trudnych pytań. Nie wie jeszcze co wypada, a co nie. Nie ma zahamowań, jest “czyste”, nie potrafi jeszcze dostrzec konsekwencji swojego postępowania. 

Normalne dla dziecka jest robienie rzeczy dziwnych, czuje się z tym komfortowo. Nie zna słowa skrępowanie. Jest odkrywcą, naukowcem, bada świat i jego granice, eksperymentuje. Czy to nie brzmi ciekawie?

Stosuje otwartą komunikację. Jest śmiałe. Idzie na całego. I robi to w niewinny, uroczy sposób. 

Taki mały diabełek, który dostaje to, czego chce – bo nie wstydzi się tego zakomunikować.

Pięknie gra swoim naturalnym urokiem niewiniątka. Zamienia wady (słabość, bezradność) w zalety.

Z czasem zaczyna zdawać sobie sprawę z tej siły, staje się przebiegłe, sprytne. Wie, że jego niewinne oczy rodzą sympatię i powodują naturalną reakcję u dorosłych – chęć udzielenia pomocy, uleganie kaprysom. 

A dziecko słabo opiera się pokusom. Brakuje mu samokontroli i świadomości – to są akurat dobre cechy dorosłego. 

„Jedyny sposób, aby poradzić sobie z pokusą, to ulec jej.”

– Oscar Wilde

Dziecko wie o tym doskonale. Nigdy nie broni się przed przyjemnością.

W każdym z nas czai się taki diabełek. To pragnienie, które odrzucamy. Spontaniczność. Złamanie zasad. Przyjemności, które tłumimy, wypieramy, bo przecież nie wypada takich mieć. To ten „zakazany owoc”.

Nie jest łatwo żyć, stale tłumiąc własne pragnienia, prawda? Cena jaką się płaci za brak odwagi, to szybka droga do udawania, hipokryzji i życia w tzw. “cichej desperacji”. 

Zazdroszczę tych cech dziecku, tej czystości, spójności myśli i działań. 

A wystarczy zrozumieć, że są to cechy, które zostały nam po drodze odebrane, leżą odstawione na półce i się kurzą – ale można po nie sięgnąć. Przywrócić je. Odprogramować się trochę. Przypomnieć sobie o odwadze i brawurze. 

Starać się otworzyć siebie. Zrobić coś dziwnego. Myśleć inaczej.

Dziecięce supermoce nie pojawią się od razu. Proces oduczania się trochę potrwa. Ale uważam, że warto nad tym popracować. Wykorzystywać te dziecięce, ale potężne (nie mylić z dziecinne!) cechy w życiu.

Wewnętrzne dziecko, które w sobie odnajdziesz, da Ci coś, czego być może dawno w pełni nie uświadczyłeś – lekkość, swobodę, zabawę, pewność siebie, ciekawość. Spróbuj utrzymać kontakt wzrokowy z dzieckiem, a będziesz wiedział co mam na myśli.

Taki mix mądrości dorosłego z wewnętrzną, dziecięcą brawurą, to mieszanka wybuchowa. Nie jesteś naiwny, bezradny, wiesz już czym jest samokontrola, możesz w pełni korzystać z dziecięcych zalet – a to pozwoli Ci rozpalić ogień, który być może przygasa. Przywrócić ekscytację życiem. Nawet prostymi rzeczami, Widzieć je oczami dziecka. Odzyskać tę radość, tego buntowniczego ducha przygody. 

Uważam, że udane życie jest magiczną miksturą, która zadziała, jeśli dobrze wymieszamy składniki i nie pominiemy tych kluczowych. 

Połączmy dwa światy – dziecka i dorosłego – i zobaczmy co się stanie. Myślę, że ludzie z jednej strony racjonalni, a z drugiej nieobliczalni, osiągają najwięcej.

Ja chcę być dorosłym, który ma w sobie to zuchwałe niewiniątko.

Nie chodzi o to, aby zachowywać się dziecinnie, w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale czerpać z tego, co najlepsze z dziecięcej natury.

Stawiać na swoim, nie przejmować się tak opinią innych, być trochę bezczelnym w swoich prośbach czy żądaniach – a kiedy trzeba, grać kartą niewiniątka.

To piękne uczucie, kiedy przestajesz oszukiwać samego siebie. Kiedy pozwalasz sobie na szczerość i nie przejmujesz się już tym, jak zostanie odebrana. 

Być lubianym za to, jacy jesteśmy naprawdę. I być nielubianym z tego samego powodu. 

Życie w zgodzie ze sobą nie będzie się wszystkim podobało – i to jest okej. Trzeba szanować zdanie innych. Korzystać z każdego dnia, brać odpowiedzialność za własne wybory i gonić za pragnieniami bez wstydu i zahamowań. Żyć z odrobiną pikanterii i sporą dawką prawdy. Być blisko z tym, co nas ekscytuje i pielęgnować związane z tym rytuały. Zapomnieć o wstydzie, ocenie, oczekiwaniach innych –  to tylko zaciągnięty hamulec ręczny, utrudnia rozpędzanie.

Możesz mnie nie słuchać. O w tym chodzi. Niech nikt Ci nie mówi, jak masz żyć. Stwórz własne zasady i podejmuj własne wybory. Nie kryj się z tym, co lubisz i co myślisz. Po prostu dbaj o to wewnętrzne dziecko. Inaczej ominie Cię w życiu sporo zabawy.

Dziękuje za Twoją uwagę.

Cyprian

Scroll to Top