Dziennik


Przez lata samodoskonalenia się, pisanie w dzienniku odblokowało moją bardziej filozoficzną stronę charakteru, której najbliżej było zawsze do stoicyzmu. 

Dziennik wydobył ze mnie to, co najlepsze, ale też to, co najgorsze. Dał mi odpowiedzi na ważne pytania. 

W temacie samodoskonalenia się, a o tym jest mój blog i kanał na Youtube, grzechem byłoby nie wspomnieć o tak potężnym narzędziu jakim jest dziennik. 

Wielcy myśliciele, politycy, sportowcy, artyści, przedsiębiorcy – używali i używają dzienników do zapisywania swoich najlepszych pomysłów, przemyśleń i koncepcji. 

Na przestrzeni lat przyzwyczaiłem się do pisania, przeglądania swoich zapisków, to stało się pewnym rytuałem. Mój dziennik jest jak sztandar, jak ster nadający kierunek mojej misji, kampanii. 

Lubię myśleć o ręcznym pisaniu, jak o zajęciu stosowanym przez starożytnych ludzi, coś bardzo klasycznego i będącego od zawsze, od wieków. Wystarczy kartka i coś do pisania. 

Czego się nauczyłem podczas wypełniania myślami mojego dziennika?

Od jakiegoś czasu zacząłem zbierać przemyślenia i cytaty z wielu źródeł, w tym ulubionych książek, ale również filmów, ludzi z prawdziwego życia, różnych sytuacji i doświadczeń. 

Za każdym razem oceniałem to, co zapisuję, w perspektywie czasowej – czy jest to coś uniwersalnego, coś, co będzie aktualne również w przyszłości. 

Poprzednie dzienniki były czymś w rodzaju pamiętników, ale odszedłem od tego konceptu. Ok, miło było wrócić po czasie i poczytać z sentymentu, jednak nie było to zbyt konkretne i głębokie.

Obecnie mój dziennik jest zbiorem ponadczasowych idei, zasad postępowania, które pomagają mi utrzymać kurs. Pomagają mi przypomnieć, co jest tak naprawdę ważne. 

Łatwo w tym całym rozproszeniu zapomnieć o tym, kim się jest i do czego się zmierza. Jesteśmy tak bardzo narażeni na wpływ, niekoniecznie taki, jakiego byśmy chcieli – przez otoczenie, społeczeństwo, media, kulturę. Jedno wielkie pragnie mózgu, a dziennik pomaga się od tego zdystansować, uwolnić, zbliżyć się bardziej do samego siebie i prawdy o sobie.

Zanim zacząłem rozwijać moje platformy (blog, Youtube, Booknotes), wyciszyłem się trochę i oddaliłem od tego całego zgiełku. Konsumowałem mniej, myślałem więcej. To trwało około 30 dni i te 30 dni spokoju, odhaczałem w swoim dzienniku. 

Chciałem doświadczyć większej kreatywności, a wiem, że potrzeba przestrzeni i czasu, aby nowe myśli i idee mogły dojść do głosu. Dzięki temu powstała transformacja kanału yt, odważny ruch, aby porzucić covery, a moja wizja z czasem się wykrystalizowała. Poczułem się jej pewny i podjąłem decyzję, że tym będę się zajmował, tematyką samodoskonalenia się i to będę rozwijał, bez wahania się w te i we w te. 

Dni spokoju trwają nadal, ale są to też dni kreatywności. Dni zwiększonej energii, pasji i działania. Ten spokój był i jest fundamentem, który ładnie ugruntował się przez wspomniane 30 kluczowych dni. 

Dziennik sprawił, że fizycznie i umysłowo, zaangażowałem się w moją przemianę. Cokolwiek robisz, pisanie w dzienniku wzmacnia to, nadaje temu większy sens. Jest to swego rodzaju hołd dla Twojej sprawy. Przedmiot, z którego jesteś dumny. To część Twojego charakteru. To fundament. A jak wiemy, bez fundamentów, nie zbudujesz trwałego imperium. 

Czy myślałeś kiedyś o czymś głębiej? Mam na myśli, wchodzenie głębiej w zakamarki własnej duszy, swoich myśli. Patrzenie się w ścianę, okno, dumanie… odpływanie w rejony do tej pory przez Ciebie nie odwiedzane. Bo do tego zmusza Cię pisanie. 

Prędzej czy później dotrzesz do miejsc, w których nawet nie chciałeś się znaleźć. To może być lekko przerażające, jaką prawdę o sobie odkryjesz. Ale to może być też bardzo ważne dla Twojego rozwoju, np porzucania złych nawyków. Dziennik pozwoli Ci dowiedzieć się, czego naprawdę chce Twoja dusza, czego pragniesz, czego potrzebujesz, albo czego nie potrzebujesz, ale inni wmawiają Ci coś innego. 

Możesz myśleć, naprawdę. Nikt jeszcze nie zabrał nam tej umiejętności. Dziennik o tym przypomina. Możemy sami podejmować decyzje. Możemy być odpowiedzialni za swój los, przejąć nad nim kontrolę, nadać kierunek swojemu życiu taki, jaki chcemy. 

Wspominałem o ręcznym pisaniu, ale to nie tak, że nie korzystam z notatnika w telefonie/laptopie. To również przydatne narzędzia, ale bardziej do bieżących spraw, spisywania wydatków i wpływów, rozpisania systemu, którego używam do publikacji na blogu, YT, czy w BK. Ten system wciąż ewoluuje, a w cyfrowym notatniku mogę wygodnie edytować, nanosić poprawki. 

Taki „wirtualny dziennik” służy mi też do praktykowania wdzięczności. Aby poczuć się lepiej, po prostu wypisuję, za co jestem w życiu wdzięczny, a potem to kasuję i zamykam. Nie ma raczej sensu kolekcjonować takich codziennych wdzięczności, bo zwykle brzmią podobnie, ale mają super wpływ na samopoczucie. 

To, co trafia do fizycznego dziennika, już takie zostaje. Dlatego zawsze zastanawiam się i filtruję to, co ma do niego trafić, myśląc o dłuższej perspektywie. 

Ale nie musi tak być. Stwórz dziennik po swojemu. Możesz mieć taki, w którym będziesz pozwalał sobie na totalną ekspresję, pisał, wykreślał, jak szalony naukowiec lub artysta, dawał upust własnej kreatywności, to też będzie super. Potraktuj go jak czarną skrzynkę. Wylej, wykrzycz tam wszystkie swoje negatywne emocje. 

A teraz coś bardzo ważnego, zdrowie psychiczne. Dziennik jest formą samoterapii. Jeśli czujesz, że nie jesteś mentalnie w formie, to dziennik będzie wspaniałym lekarstwem. Im bardziej konsekwentnie będziesz po niego sięgał i poświęcał mu uwagę, tym bardziej skutecznie będzie pracował nad Twoją psychiczną kondycją. To trening dla Twoich mentalnych mięśni. 

Polecam też poświęcić codziennie chwilę na praktykowanie wdzięczności, która powoduje, że uciekasz od swoich negatywnych myśli i skupiasz się na pozytywnych. 

Natomiast dziennik to Twoje spotkanie zarówno z pozytywnymi, jak i negatywnym myślami. Aby zrozumieć siebie, trzeba poznać też swojego wroga, tę mroczną stronę, piętę achillesową, najwolniejszego piechura, który spowalnia Twój postęp. Odkrycie tych negatywnych aspektów, może być kluczowe i pomoże Ci wznieść się wyżej. 

Część ludzi nie wie, dlaczego czuje się źle, nigdy nie poświęcili czasu na zastanowienie się nad tym głęboko. A jeśli wiedzą dlaczego, nie zastanawiali się głęboko, jak to zmienić. 

Dziennik daje rozwiązania, ale też rodzi kolejne pytania, na które nie od razu znajdziesz odpowiedź. To proces. Wspaniała podróż wgłąb siebie. To nie tylko samodoskonalenie. To samoodkrywanie.

Mój dziennik ma jeszcze sporo miejsca, w 2024 powinienem go zapełnić. Będzie fajną pamiątką pierwszego roku kampanii na YouTube, z nową tematyką. 

Być może odkryje przede mną nowe, ciekawe pomysły na kolejne wpisy/filmy, które Tobie/Wam przypadną do gustu. 

Jednak przede wszystkim, czuję się mentalnie silny, dzięki pisaniu i dzięki utrwalaniu tego, co ważne. 

Czego i Tobie również życzę. 


Dziękuję za Twoją uwagę.

Cyprian Kajetan

Streszczenia książek: Booknotes
Przyspiesz swój postęp: Newsletter

Scroll to Top