Co Porno Robi z Twoim Mózgiem


Pod jednym z moich pierwszych filmów, odpowiedziałem takim komentarzem:

„Porzucenie porno powinno być priorytetem. Trzeba przestać wmawiać sobie, że to jest w porządku, że to jest normalne i naturalne. Nie, nie jest. To jest szkodliwe i to nas niszczy.”

Dalej tak uważam, jednak chciałbym to nieco rozwinąć.

Z porno jest jak z social media, jeśli nie potrafisz nad tym panować, jeśli nie potrafisz powiedzieć „stop”, jeśli zaniedbujesz przez to swoje życie, cele, obowiązki, bliskie Ci osoby – pornografia jest dla Ciebie szkodliwa.

Czy to oznacza, że oglądanie porno w kontrolowany sposób jest ok?

Wróćmy do początku. Czym w ogóle jest pornografia?

„Pornografia to przedstawienie ludzkich zachowań seksualnych, których celem jest wywołanie u odbiorcy pobudzenia seksualnego podobnego, ale odmiennego od erotyki.”

Czyli według encyklopedycznej definicji, nie ma tu erotyzmu, sztuki, artyzmu. Jest tylko nagość, golizna.

Treści erotyczne nie są nowym wynalazkiem. Istniały od wieków. Nasi przodkowie uwielbiali patrzeć na nagie ciała. Prehistoryczne rysunki na ścianach jaskiń, przepiękne starożytne rzeźby i malowidła. Erotyka była z nami od zawsze, ale nie była tak „twarda”, tak ostra jak dzisiaj. Nie była tak uzależniająca i destrukcyjna dla naszego mózgu.

Wraz z rozwojem technologii, artystyczna, piękna erotyka przeobraziła się w pornografię, studnię bez dna. Stała się prężnym i przynoszącym ogromne zyski biznesem.

To, co uległo ekstremalnej przemianie na przestrzeni lat, to ilość, jakość i powszechność. W porno można przebierać bez końca. Wystarczy jedno kliknięcie i masz wszystko. Kiedyś zdobycie materiału dla dorosłych wymagało pewnego wysiłku i zaangażowania. Trzeba było przynajmniej wyjść z domu, trafić do sklepu, poradzić sobie ze skrępowaniem etc.

Jak porównać niegdysiejszego „Playboy’a” do tego, z czym mierzymy się obecnie? Tam była ograniczona forma. Czasopismo miało swój początek i koniec. Tutaj tego końca nie widać. I to jest najbardziej przerażające.

Nieumiejętność zatrzymania się, powiedzenia „stop”, jest dziś ogromnym problemem. Tyczy się nie tylko pornografii, ale też innych stymulatorów, jak wspomniane już social media, ale też gry video, śmieciowe jedzenie, alkohol, używki.

Zwłaszcza młodsze osoby, często oglądające porno niekoniecznie będą w stanie powiedzieć sobie: „Dość. Widziałem już wystarczająco. Nie chcę już więcej.” Silne emocje, towarzyszące obcowaniu z pornografią, mogą z łatwością zdominować działanie kory przedczołowej. 

Druga sprawa, gdy taka osoba patrzy na film porno to wydaje jej się, że tak wygląda rzeczywistość. 

Jest wiele badań na ten temat – jeśli Twój mózg jest pobudzony przez oglądanie innych ludzi uprawiających seks, niekoniecznie będzie to miało przełożenie na zdolność do podniecenia, gdy jesteś sam na sam z kimś w świecie rzeczywistym.

Kiedy konsumujesz wiele takich filmów, Twój mózg uczy się seksualnego pobudzenia poprzez oglądanie innych ludzi, którzy uprawiają seks. Trenujesz swój mózg, programujesz go w taki sposób, co powoduje później komplikacje, gdy rzeczywistość z realną osobą wygląda zgoła inaczej niż na ekranie.

To dość spora różnica – wirtualnie oglądać parę uprawiającą seks, a rzeczywiście uprawiać z kimś seks. To inne rodzaje stymulacji, oglądając porno uczysz swój mózg reagowania na tę pierwszą formę, a potem dziwisz się, że występują problemy z podnieceniem, gdy dochodzi do sytuacji nr 2, czyli intymnego zbliżenia z realnym człowiekiem.

Ilość dostępnych treści jest zatrważająca. Nie mówiąc już o ich jakości. Są to treści ograniczone jedynie wyobraźnią ich twórców.

Jeśli ktoś często obcuje z pornografią, może zacząć poszukiwać coraz bardziej nietypowych i zaskakujących treści, aby podtrzymać ekscytację. I tu pojawia się ciężki temat, bo ta potrzeba nowości może prowadzić do eksplorowania materiałów zawierających przemoc, przedmiotowe traktowanie kobiet, a nawet pozorowany gwałt…

Są badania które pokazują, że mężczyźni regularnie oglądający „twardą” pornografię mogą być bardziej skłonni do prezentowania poglądów, że kobiety lubią być gwałcone, lub że ofiary gwałtu są same sobie winne. W jednym z takich badań stwierdzono, iż u osób w wieku od 10 do 15 lat (!) kontakt z takimi materiałami powoduje sześciokrotnie wyższe ryzyko zachowań agresywnych.

Mechanicznie, wulgarnie, bez czułości, bez dotyku. Tego uczy dziś pornografia. Oczywiście nie każda, ale dość spora jej część. Dobrych, etycznych, łagodniejszych i bliższych rzeczywistości treści dla dorosłych jest niestety tyle, co kot napłakał.

Wszechobecna dostępność pornografii, to bardzo silny stymulator, coś jak ekstremalnie smaczna potrawa, ekstremalne doświadczenie, twardy narkotyk – wyznacza próg uwalniania dopaminy tak wysoki, że ciężko mu sprostać w trakcie robienie innych, bardziej zwyczajnych czynności.

Pułapka polega na tym, że im wyższy strzał dopaminowy, tym większy, późniejszy zjazd. I to nie jest tak, że schodzisz z dopaminą do domyślnego poziomu, schodzisz poniżej tego poziomu.

Kiedy ludzie dążą do takich szczytów w nadmiarze, potem ich zwykle nie osiągają, stają się odporni nawet na wysokie dawki – organizm przyzwyczaja się i chce więcej, aby coś poczuć. Rzeczywistość po prostu nie jest w stanie z tym konkurować.

Zrobienie przerwy od czynności wywołujących wysoki skok dopaminy, może przywrócić system do stanu równowagi. Taki dopaminowy detoks dla mózgu. Momenty z niską ilością dopaminy, na przemian z jej wyższymi momentami, to nasz bardziej naturalny stan, niż karmienie się non stop ekstremalnymi dawkami.

Mózg to pewien program, który może przestać funkcjonować właściwie, jeśli mu na to pozwolisz – porównaj go do laptopa, na którym non stop odpalona jest gra komputerowa na najwyższych detalach graficznych. W pewnym momencie laptop zaczyna się przegrzewać i odmawiać posłuszeństwa. Ciężko będzie wykonać na nim nawet najprostsze czynności, zacznie się zawieszać.

A teraz wyobraź sobie, że jesteś zwierzęciem w naturalnych warunkach. Głód to Twój główny motywator. Kiedy jesteś głodny, spragniony, biologia przejmuje stery, zyskujesz dostęp do nowych pokładów siły, uruchamia się instynkt przetrwania.

Takie zwierzę potrzebuje energii, żeby coś zjeść, ale też potrzebuje energii, żeby to jedzenie zdobyć. Jest wysiłek, później nagroda za ten wysiłek. Goni za czymś, tropi, poluje, albo po zapachu, albo po wzroku myśli, że jest na dobrej drodze, więc idzie tą drogą, a potem pojawia się ofiara, którą musi jeszcze zabić, a to również wymaga sporych nakładów energii.

Porównaj to teraz do konsumpcji porno. Bez wysiłku, jednym kliknięciem otrzymujesz dopaminowy strzał, ekstremalną dawkę, natychmiastową gratyfikację – a po takim skoku następuje zjazd i tracisz jakąkolwiek motywację do czegokolwiek.

Tak samo jeśli zaczynasz dzień od potężnego śniadania, którego nie musiałeś metaforycznie tropić przez kilka godzin, a później upolować, to nie dziw się, że jesteś później znużony, rozleniwiony przez dalszą część dnia.

Głód to świetny nauczyciel. Lepiej być głodny, spragniony, czuć się jak to dzikie zwierzę, które musi włożyć pewien wysiłek, energię, zanim będzie mogło się nakarmić, nasycić. Symulować sobie „zdobycie” pokarmu odkładając konsumpcję w czasie – trochę jak interning fasting.

Czemu nie przejść również na dopaminowy fasting? Być głodnym tych strzałów dopaminy, nie dostarczać ich sobie natychmiast i bez wysiłku, tylko zasłużyć na nie, szukać ich naturalnych źródeł, omijając te ekstremalne, niezdrowe formy, po których następuje wysoki zjazd i złe samopoczucie.

Odczuwanie głodu, pragnienia to kolejna broń w Twoim arsenale, aby stać się lepszą, silniejszą wersją siebie. Masz motywację, masz energię, możesz zamienić głód w intensywność działań. Najpierw pokonać smoka, a potem cieszyć się skarbem, którego strzeże.

Co to za gra komputerowa, w której otrzymujesz nagrodę już na samym początku, bez wysiłku, nie wykonując żadnej misji, nie pokonując żadnego potwora (problemu)? Byłaby dość mało satysfakcjonująca, mało grywalna, prawda?

Konkretne pragnienia i nawyki są w rzeczywistości próbą zaspokojenia fundamentalnych, ukrytych potrzeb. Ewolucja nie zaszczepiła w naszym mózgu pragnienia palenia papierosów, zerkania na Instagrama, oddawania się grom wideo, czy oglądania porno.

Dobrze jest obserwować siebie i starać się żyć w zgodzie z naturą, która nie bez powodu tak nas zaprojektowała, a nie ślepo powtarzać bezmyślnie zachowania innych. Owszem, natura może wystawiać nas na próby, budzi szacunek, bywa przerażająca – ale nie jest zła. Zło pochodzi od nas.

„Ok, w takim razie Cyprianie, jak chronić siebie przed pornografią?”

Namierz źródło problemu. Kiedy, gdzie i z jakiego powodu wpadasz w pułapkę i zaczynasz oglądać takie treści. Musisz przeprojektować otoczenie. Usunąć sygnały wywołujące daną reakcję. Social media? Wyloguj się, albo ogranicz maksymalnie. Zamiast wieczorem siedzieć przy komputerze, posiedź z książką. A łóżko niech będzie miejscem tylko do spania – bez telefonu i bez laptopa.

Czujesz się samotny, potrzebujesz towarzystwa? Spotkaj się z kimś. Z przyjacielem. Z dziewczyną. Ze znajomymi. Zadzwoń do dziadka, na pewno się ucieszy. Nawiąż kontakt z prawdziwymi ludźmi, albo z naturą i pójdź na spacer, zamiast siedzieć non stop przed ekranem.

Przeprowadzono kiedyś badanie na szczurach, którym podawano kokainę w dwóch sytuacjach. Kiedy funkcjonowały w naturalnym otoczeniu nie chciały brać narkotyku, ale jeśli przebywały w izolacji, w zamknięciu, z ochotą się na niego rzucały. W naturalnym otoczeniu nie czuły takiej potrzeby, bo miały dopaminy pod dostatkiem, z otoczenia.

Jeśli siedzisz sam w mieszkaniu, nie ruszasz się, tkwisz w tym swoim pudełku i patrzysz w kolejne pudełko, w ekran swojego laptopa bądź telefonu, jesteś jak ten szczur w klatce, będziesz łatwo ulegał takim stymulatorom jak pornografia, gry komputerowe, social media etc.

Wyjdź na słońce. Idź na siłownię. Idź na randkę. Pobiegaj. Pospaceruj. Zajmij się ciekawym hobby. Rusz się. Oddaj się medytacji. Skoncentruj na czymś pożytecznym, ponieś się kreacji. Nie nudź się, kiedy jesteś sam w mieszkaniu, bo wtedy pokusa będzie najsilniejsza.

Przeciwieństwem uzależnienia nie jest abstynencja, tylko połączenie. Zanurz się w prawdziwym świecie. Przejdź na tryb offline. Bądź tu i teraz. Zaufaj mi, poczujesz różnicę.

Nie chodzi o to, aby tylko powstrzymywać się od oglądania porno, ale wypełnić tę pustkę jakimś ciekawym, wartościowym zajęciem. Czymś, co również dostarczy Ci dopaminę. Wyhodować nowe, zdrowe nawyki, które dają satysfakcję i dobre samopoczucie. To może być wspomniana lektura ciekawej książki, trening, wieczorne bieganie, gotowanie. Spotkanie ze znajomymi. Nauka nowej umiejętności. To może być po prostu dobre, porządne spanko. Albo namiętny seks z ukochaną osobą.

„Ok, problem w tym, że nie mam dziewczyny.”

To świetnie. Masz teraz sporo czasu na budowę fundamentów. Stań się atrakcyjny, a dziewczyny same będą Cię wzywać. Zamiast uciekać w pornografię, czym prędzej wejdź na drogę samodoskonalenia.

Wypełnij swój dzień różnymi aktywnościami, abyś nawet nie miał czasu pomyśleć o porno. Prędzej czy później te nowe nawyki staną się równie satysfakcjonujące jak te stare.

Ciągłe próby porzucenia pornografii i wracanie do niej, może być frustrujące. To jak jeden krok do przodu, dwa kroki do tyłu. Pragnienie, aby otworzyć znajomą stronę z ulubionymi treściami, często wraca wtedy ze zdwojoną siłą.

Pamiętaj, nie jesteś sam. Wyobraź sobie satysfakcję, kiedy już pokonasz tę krwiożerczą bestię, tego potwora. Twój kalendarz wypełniony dniami pełnymi triumfu i dumy z własnych postępów. Celebruj te momenty.

Dokumentuj swój progres w swoim dzienniku. Kiedy czujesz zbliżający się kryzys, sięgnij po dziennik i zapisz w nim to, co w tej chwili czujesz. Zapisuj wszystko. Zerknij na poprzednie dni, co wtedy zapisałeś, jak dobrze się czułeś nie oglądając pornografii. Poczuj dumę z własnych, małych zwycięstw. Z nich zbudujesz wielkie.

Wierz mi, warto podnieść rękawicę i walczyć. Nagroda będzie piękna. Kontrola nad Twoim życiem. Głębsze połączenie z innymi ludźmi i z samym sobą. Energia i motywacja. Głód osiągnięć i większa pewność siebie.

Sam wiesz najlepiej, jak radzisz sobie z samokontrolą. Jeśli nie umiesz się zatrzymać, jeśli nie umiesz powiedzieć „stop” i zrobić dłuższej przerwy od porno – jesteś uzależniony. Wtedy nie ma innej drogi jak pozbycie się tego raz a dobrze, ukręcenie głowy tej bestii i wypełnienie odzyskanej przestrzeni innymi zajęciami.

Podsumowując, wszystko w nadmiarze szkodzi. Szczególnie pornografia. Twój mózg jest bardzo plastyczny i czuły na to, czym go karmisz. Dobrze jest unikać ekstremalnych treści, a jeśli przez porno zaniedbujesz swoje życie – czas najwyższy je porzucić.

Sama rezygnacja jest banalnie prosta. To, co jest prawdziwym wyzwaniem, to utrzymanie tego nowego życia – bez porno.

Pierwsze tygodnie będą najtrudniejsze. Później będzie już łatwiej. Dlatego nie załamuj się początkowymi niepowodzeniami. Łatwo poczuć frustrację po obejrzeniu czegoś, czego nie chciałeś oglądać, ale uległeś, mimo swoich postanowień.

Jeśli oglądałeś porno codziennie, a teraz zerkniesz raz na tydzień, a później raz na miesiąc – jest to osiągnięcie i powód do dumy. Wyobraź sobie, że jest to pyszny, super słodki tort czekoladowy i wszyscy powiedzieliby Ci, że radzisz sobie świetnie, grzesząc w ten sposób tylko raz w miesiącu.

Czy jeśli raz ominiesz trening na siłowni, to Twój cały progres wyparuje? Nie. Smaczny, ale niezdrowy fast food, wywołujący dopaminowy skok posiłek też nie powinien być podstawą codziennej diety – ale jeśli zdarzy Ci się ulec, to przecież świat się z tego powodu nie zawali. Upadamy po to, aby nauczyć się podnosić. Wyciągnij wnioski i wracaj na pole bitwy.

Nie biczuj się. Postęp, a nie perfekcja. Doskonalenie się, ulepszanie, powrót do zdrowia – to proces i ważne jest, aby na tej drodze wykazać się cierpliwością i życzliwością dla siebie. Pozostać wiernym swoim celom i świętować postępy, niezależnie od tego, jakie one są.

Na pewno nie możemy traktować tematu porno jako tabu, czegoś wstydliwego, tematu, o którym mówi się z przymrużeniem oka. Trzeba mieć świadomość istnienia problemu/zagrożenia jakie niesie pornografia, aby się przed nią skutecznie chronić.

Mam nadzieję, że ten wpis rozjaśnił Ci trochę sytuację i pomoże Ci wznieść się wyżej w tym temacie.

I pamiętaj, nie jesteś sam. Ja też nieraz toczyłem tę walkę i wiem, że warto. Naprawdę warto porzucić ten niezdrowy nawyk.

Aby skończyć z nałogiem oglądania porno i wzmocnić dobre przyzwyczajenia, świetną pomocą będzie książka „Atomowe nawyki”. Przygotowałem dla Ciebie kluczowe informacje z tej pozycji.

Dziękuję za Twoją uwagę,

Cyprian

Scroll to Top